Opłacalność inwestycji: ROI, okres zwrotu i pułapki w liczeniu

Sprzedawca liczył, że drukarka za 80 tys. zł zwróci się w rok. Nie policzył mojego czasu, materiału zużytego na próby ani tego, że cena wydruku spadnie, gdy takie maszyny kupi konkurencja. Nauczyłam się wtedy, jak ocenić opłacalność inwestycji, zanim podpiszę zamówienie: trzy liczby, arkusz założeń i ostrożna wersja przychodu obok bazowej.

ROI bez jednostki czasu nic nie znaczy

Wzór jest banalny: zysk z inwestycji minus nakład, podzielone przez nakład, razy sto procent. Maszyna za 100 tys. zł, która przez rok dała 30 tys. zł dodatkowego zysku, ma ROI 30% w rok. Problem zaczyna się przy słowie „rocznie”, którego handlowcy używają swobodnie. Pięć lat po 25 tys. zł zysku to 125% zwrotu w pięć lat, a nie 25% rocznie, i to zupełnie inna decyzja.
Drugi błąd jest jeszcze częstszy: do licznika trafia przychód zamiast zysku. Jeśli maszyna podnosi produkcję o 30%, a sprzedaż wynosi 1 mln zł rocznie, przyrost przychodu to 300 tys. zł, ale do rachunku wchodzi tylko marża na tej sprzedaży. Przy marży 15% mówimy o 45 tys. zł, nie o 300 tys. zł. Liczy się zawsze przepływ przyrostowy: to, co pojawia się dzięki inwestycji, minus koszty jej obsługi. Reszta obrotu firmy w tym rachunku nie występuje.

Okres zwrotu: dobry filtr, słaby wyrok

Wzór i reguła połowy życia urządzenia

Okres zwrotu to nakład podzielony przez roczny przepływ netto. Sto tysięcy złotych i 20 tys. zł rocznie dają pięć lat. Zaleta jest praktyczna: liczysz to w głowie i od razu widzisz, czy rozmowa ma sens. Moja reguła brzmi tak: okres zwrotu powinien być krótszy niż połowa realnego życia urządzenia, bo drugą połowę traktuję jako zapas na pomyłki w założeniach.

Czego okres zwrotu nie uwzględnia

Ta metryka nie widzi jednak tego, co dzieje się po zwrocie. Maszyna zwracająca się w trzy lata i pracująca cztery daje rok pełnego zysku. Maszyna zwracająca się w sześć lat i pracująca piętnaście daje dziewięć takich lat, więc na całości wypada znacznie lepiej, choć w tabelce wygląda gorzej. Nie widzi też wartości rezydualnej ani podatków. Nakład do 10 tys. zł wrzucasz w koszty jednorazowo, a mały podatnik ma prawo do jednorazowej amortyzacji do równowartości 50 tys. euro rocznie. To przesuwa oszczędność podatkową o rok albo dwa wcześniej i realnie skraca zwrot.

NPV po ludzku: 25 tys. zł rocznie z setki to nie 25% rocznie

Weź nakład 100 tys. zł i pięć lat po 25 tys. zł przepływu netto. Suma to 125 tys. zł, więc na papierze zarabiasz 25%. Teraz zdyskontuj te wpłaty kosztem swojego kapitału, przyjmijmy 8%, bo tyle kosztuje kredyt albo tyle dałby fundusz dłużny z premią za ryzyko. Wartość obecna pięciu rat po 25 tys. zł przy takiej stopie to około 99,8 tys. zł. NPV wychodzi bliskie zera, a wewnętrzna stopa zwrotu to około 7,9%. Projekt odtwarza koszt pieniądza i nic więcej.
Powód jest prosty, choć rzadko wypowiedziany: te 25 tys. zł rocznie to w większości zwrot kapitału, nie zysk z kapitału. Dopóki nie odzyskasz setki, część każdej wpłaty tylko odbudowuje to, co wyłożyłeś. Stopę dyskontową ustawiaj na koszcie swojego finansowania plus 2–4 punkty na ryzyko projektu, a nie na tym, co wypada optymistycznie. Jeśli NPV jest dodatnie przy takiej stopie, inwestycja dokłada wartość. Jeśli ujemne, te same pieniądze lepiej pracują w papierach dłużnych, bez ryzyka wykonania i bez twojego czasu.

Sześć pułapek, które zawyżają wynik na papierze

Pułapka Jak wygląda w arkuszu Jak poprawić
Przychód zamiast zysku Cała dodatkowa sprzedaż w liczniku Wpisz marżę, nie obrót
Brak kosztów eksploatacji Tylko cena zakupu 5–10% nakładu rocznie na serwis, energię, materiały
Darmowy czas ludzi Obsługa „przy okazji” Pełny koszt pracodawcy, brutto razy 1,2
Optymizm w wolumenie Maszyna na 100% wydajności Policz wersję 60% i sprawdź, czy nadal wychodzi
Zapomniany podatek Zysk brutto w przepływie Odejmij CIT 9–19%, dodaj tarczę z amortyzacji
Stała wydajność przez 10 lat Ten sam zysk w roku 1 i 10 Spadek 5–10% rocznie plus remont w połowie życia

Sposób pracy z tą tabelą jest prosty: w arkuszu robisz dwie kolumny założeń, bazową i ostrożną, i podejmujesz decyzję na ostrożnej. Bazowa służy do tego, żeby wiedzieć, ile możesz zarobić, gdy wszystko pójdzie zgodnie z planem, ostrożna do tego, żeby wiedzieć, czy przeżyjesz, gdy nie pójdzie. Jeśli projekt wychodzi tylko w kolumnie bazowej, to nie inwestycja, to zakład. Wpisz też jawnie alternatywę, na przykład 4–5% z papierów dłużnych, bo bez niej każdy dodatni wynik wygląda dobrze i porównujesz projekt z zerem, a nie z tym, co możesz mieć bez wysiłku. Dodaj jedną kolumnę na źródło każdej liczby: oferta, faktura, wyciąg albo własny szacunek. Po roku wracasz do tego arkusza i widzisz, które założenia były wzięte z sufitu, a które trzymały. To jedyny sposób, żeby kolejny rachunek był lepszy od poprzedniego, bo pamięć wybiela nawet nieudane zakupy.

Przykład na liczbach: półautomat pakujący za 120 tys. zł

Maszyna ma zdjąć z ludzi pakowanie. Pełny koszt pracodawcy przy najprostszym stanowisku to dziś około 5 800 zł miesięcznie, czyli 69,6 tys. zł rocznie. Serwis, folia i energia to 6 tys. zł rocznie. Wersja bazowa: oszczędność 63,6 tys. zł, zwrot w 1,9 roku. Wersja ostrożna zakłada, że maszyna zdejmuje 60% pracy, bo ktoś ją zasila, przezbraja i czyści. Wtedy oszczędność to 41,8 tys. zł, po odjęciu eksploatacji 35,8 tys. zł, a zwrot wypada w 3,4 roku.
Przy trwałości 8–10 lat oba warianty mieszczą się poniżej połowy życia maszyny, więc decyzja jest na tak, a rozmowa przenosi się na warunki zakupu i termin dostawy. Gdyby wersja ostrożna dała sześć lat, wracasz do negocjacji ceny, sprawdzasz maszynę używaną albo liczysz leasing operacyjny, gdzie rata wchodzi w koszty i nie zamraża limitu w banku. Ten sam arkusz z dwiema kolumnami działa na każdy nakład powyżej kilkudziesięciu tysięcy: zmieniają się liczby, nie metoda.

Autor

  • Izabela Mrozek

    Interesuje się tym, jak skomplikowane tematy można przedstawić w prosty i uporządkowany sposób. W swojej pracy koncentruje się na jasnym przekazie i zrozumiałym języku. Każdy tekst przygotowuje z myślą o użyteczności i czytelności przekazu. Copywriter zajmujący się tworzeniem treści związanych z tematyką biznesu, komunikacji i rozwoju marek. Autor tekstów, który z zainteresowaniem zgłębia zagadnienia dotyczące biznesu, komunikacji i rozwoju marek.